Euro, którego nie ma

Euro, którego nie ma

Gdy w roku 2002 nowa waluta pojawiła się w europejskich państwach, kolekcjonerzy zacierali ręce. Wartość starych monet, które reprezentowały zlikwidowane waluty narodowe w naturalny sposób wzrosła. Liry czy marki raptem zyskały wartość historyczną, albowiem zakończyły swój żywot – czas pokaże, czy na stałe. Pojawiły się również emisje próbne, za które nie odpowiadały jednakże publiczne mennice czy EBC. W gruncie rzeczy były to atrapy autentycznych monet, często wykonane z innych niż formalnie zatwierdzone materiałów, wybijane na prywatnym sprzęcie. Zyskały jednak popularność wśród zbieraczy i całkiem wysokie ceny – również w Polsce.

Najwięcej atrap bito w tych krajach, które w 2002 roku nie przyjęły euro jako waluty. Ich wysyp odnotowano w Wielkiej Brytanii, Danii czy Szwecji. Prywatne mennice opracowały własne projekty rewersów i raptem euro zyskało kilka nieoficjalnych wariantów. Ich wartość numizmatyczna była od początku mocno dyskusyjna, jednakże wielu miłośników zaczęło dołączać je do swoich kolekcji. Sprzyjała temu efektowna oprawa niezależnych emisji – eleganckie etui i foldery robiły wrażenie.

Władze monetarne w państwach Unii odcięły się od prywatnych inicjatyw, długo nie pojawiał się jednak prawny zakaz bicia takich fikcyjnych monet. Wszak nie były one podróbkami, a jedynie wariacjami na temat, które odpowiadały na zapotrzebowanie wśród właścicieli kolekcji.

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *